poniedziałek, 14 lutego 2011

Dzień 29

Wiesz, czego nie znoszę? Jednej rzeczy tylko. Nadziei. Zawsze, kiedy jestem pewna, że coś się skończyło, że nie ma sensu, że spalone i pozamiatane, uspokajam się i spokojnie brnę do przodu. Wtedy ta idiotka przychodzi do mnie i z niewinnym uśmieszkiem mówi do mnie: "a może jednak...?" I rozwala mi wszystko na nowo.. :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze mile widziane :)