niedziela, 10 kwietnia 2011

Dzień 57

Dzień jak co dzień. Wczoraj była prześliczna pogoda. Napstrykałam kilka ładnych zdjęć, na których oczywiście nie zabrakło Perełki i Maksika :3 Fotki pokażę jak tylko będę miała dostęp do jakiegokolwiek programu, najlepiej gdyby był to photoshop :3 Właśnie ściągnęłam Gimpa, ale nie wiem kompletnie jak tym się obsługiwać o.O
Juto już niestety do szkoły trzeba iść :<:< a tak milutko w domku było :3


Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? Wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. Tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. Być tam, gdzie się nie jest, mieć to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje. Ten stan ma naturę falującą i sprzeczną w sobie. Jest kwintesencją życia i jest przeciwko życiu. Przenika przez skrę do mięśni i kości, które zaczynają odtąd istnieć boleśnie. Nie boleć. Istnieć boleśnie - to znaczy, że podstawą ich istnienia był ból. Toteż nie ma od takiej tęsknoty ucieczki. Trzeba by było uciec poza własne ciało, a nawet poza siebie. ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze mile widziane :)