poniedziałek, 16 lipca 2012

bad days


przez te dwa dni kompletnie nie miałam czasu na napisanie sensownej notki, pogoda psuje wszystkie plany, a w dodatku czas tak szybko leci, wakacje jeszcze się dobrze nie zaczęły, a już mamy połowę lipca, no super..
no tak zepsutych wakacji to chyba jeszcze nie miałam.
już nie zliczyłam ile razy w ciągu dzisiejszego dnia padał deszcz, wyszłam na dwór zaczęło padać, później położyłam się na leżak i jak na złość zachmurzyło się i zaczęło grzmieć, a niechby to ;x
zdjęcie nieba z zeszłego roku, nie wiem czy widać to tak na zdjęciu, ale w rzeczywistości wyglądały jakby przez miasto miało zaraz przejść tornado, oczywiście nie obyło się bez mojej paniki :O xd


po za tym w końcu nauczyłam się robić koka w wypełniaczu :D! wygląda o wiele lepiej i ma taki ładny kształt, a przede wszystkim nie rozwala się i ciągle jest na swoim miejscu :P
przez ten wolny czas, znalazłam na półce książkę, początkowo myślałam, że to jakieś nudne romansidło, które kilka lat temu kupiłam jako dodatek do jakiejś gazety, ale przyznam, że wciągnęła mnie i przeczytałam ją z zaciekawieniem w zaledwie kilka godzin :P

Doktor Tom Edwards przyjeżdża do Pelican Beach, by uciec od zgiełku życia w Sydney. Nie podejrzewa, że w miejscowej przychodni spotka Lexi, która pięć lat temu odrzuciła jego oświadczyny. Widzi, że Lexi bardzo się zmieniła – ta kobieta, skupiona niegdyś na karierze medycznej, wyznaje, że kiedyś gorąco go kochała. Ale czy mogą liczyć na wspólną przyszłość? Lexi nadal uważa go za egoistę, który ucieka przed problemami, zamiast je rozwiązywać..




polecam jeżeli ktoś lubi tego typu książki :>

7 komentarzy:

komentarze mile widziane :)