piątek, 30 listopada 2012

end of november



no to mamy koniec listopada.
ten miesiąc minął najszybciej :o i za trzy tygodnie święta :3
uwielbiam grudzień, za świąteczny klimat, za śnieg, za wszystko :3
poniżej fotki sprzed dwóch lat.

piątek, 16 listopada 2012

bad day







nie spodziewałam się, że dzisiejszy dzień będzie aż tak fatalny. już w szkole pewna sytuacja zdążyła wyprowadzić mnie z równowagi, kolejną rzeczą była uszkodzona paczka, na którą czekałam z niecierpliwością, i na koniec pewna informacja, która dobiła mnie do końca , świetnie ! to chyba jest jakiż żart !?
już chyba nic gorszego nie może mi się zdarzyć w tym paskudnym dniu.
mam  ochotę wyjść z siebie i stanąć obok --'

niedziela, 11 listopada 2012

homecoming


jestem już w domku c: 
cztery dni w szpitalu to stanowczo za dużo dla mnie, nie mam pojęcia jak kilka lat wstecz, mogłam tam wytrzymać dwa tygodnie :o
zmęczenie nadal mi dokucza, ale niestety nie mam teraz czasu żeby się porządnie wyspać.
o zaległościach w szkole nawet nie chce myśleć --' w dodatku jutro trzeba iść na galowo :// coś czuję, że ten tydzień zapowiada się fatalnie.

niedziela, 4 listopada 2012

the end

niestety weekend dobiega końca :c stanowczo za szybko minęły te cztery dni..
nie lubię jesieni ze względu na to, że bardzo szybko robi się ciemno, co wiąże się z tym, że muszę wcześniej wyprowadzać psy na spacer i prędzej chce mi się spać. 
wstając rano i widząc, że nadal jest ciemno nie mam siły wstawać --' tęsknię za latem *.*
po tęsknotach czas na posiedzenie przy zeszytach, najmniej przyjemniejsza rzecz, zaraz finał must be the music, więc trzeba obejrzeć.. i tak zleci cały wieczór.
byle do piątku.

Weekend - Ona tańczy dla mnie
nie mogę odpędzić się od tej piosenki, cały weekend jej słucham *.*

czwartek, 1 listopada 2012

listopad


no to mamy pierwszy listopada, ten miesiąc kojarzy mi się głównie z paskudną pogodą, i ciemnym, ponurymi wieczorami, ale myśl o zbliżających się świętach poprawia znacznie humor.
akurat dzisiaj w dzień wszystkich świętych rozpadało się, na szczęście przygotowana byłam na najgorsze warunki i ubrałam się na cmentarz tak grubo jak tylko było to możliwe.
widok z okna mojego pokoju jest jeszcze piękniejszy jak wczoraj, zdjęcie niestety nie oddaje tego uroku, znacznie lepiej wygląda to na żywo :3
plany niestety uległy zmianie i już dzisiaj nie ruszam się z domku, w sumie to i lepiej, straszny zmarzluch ze mnie :P
tymczasem idę ogarnąć co nie co na polski, a później zabiorę się za oglądanie hotelu52 i przyjaciółek przy gorącej herbatce :)
miłego weekendu wszystkim ;*