czwartek, 28 stycznia 2016

Thursday


Nareszcie na mojej twarzy pojawiło się więcej uśmiechu. W dużej mierze to zasługa słońca, ale kilka spraw zaczęło wychodzić na prostą. 
Może nie jest tak źle jakby się mogło wydawać. Na dniach oddaje komputer w dobre ręce z nadzieją na odzyskanie wszystkiego co mi zginęło i czekam z niecierpliwością na wyniki zaliczeń. Wszystko trochę na spięciu, ale daje radę.
Jutro początek zajęć, weekend zapełniony co do godziny i w końcu mam zamiar wybrać się do kina na "Pitbulla". Takiego filmu sobie nie odpuszczę :3
...
Zdrowie nadal szwankuje, ale już nie siedzę z rozłożonymi rękami tylko zaczynam działać. Badania zrobione, czeka mnie jeszcze trochę biegania po lekarzach, ale myślę że wyjdę z tego cało.
Niestety byłam zmuszona przejść ostatnio na najgorszą dietę świata.. Chce mi się czasami płakać, bo jem rzeczy których do tej pory nie lubiłam i unikałam jak ognia :c
Ale.. da się przeżyć, jakoś :P
Wracam do pakowania się, a wszystkim życzę udanego weekendu :);)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

komentarze mile widziane :)