poniedziałek, 25 kwietnia 2016

monday


Cześć po kolejnej, dosyć długiej przerwie!
Za oknem z dnia na dzień robi się coraz bardziej kolorowo - definitywny koniec szarości. W tym roku (wyjątkowo) zaczęłam cieszyć się każdym zielonym listkiem pojawiającym się na drzewach, każdym kwiatkiem i białymi płatkami - w szczególności zachwycam się magnoliami, niestety mogłam je podziwiać tylko kilka dni, bo jak na magnolie przystało, prędko nabierają wspaniałych kolorów i równie prędko je tracą. Jeszcze nigdy nie patrzyłam na wszystko w ten sposób.. albo wszystko dookoła mnie zaczyna się zmieniać albo we mnie trwa jakaś przemiana, której jeszcze do końca nie jestem świadoma.
Brak czasu nie pozwolił mi na sfotografowanie tych wszystkich cudów, jednak dzisiaj w końcu się spięłam i ruszyłam z aparatem do ogrodu.
Złośliwość losu chciała, że zaczął prószyć śnieg, co dodatkowo sprawiło, że niebo zrobiło się dosyć paskudne. Oczywiście nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło c: Liście pokryły przepiękne kropelki wody, przez słabe światło nie ujęłam tego w 100% tak jakbym chciała, ale zawsze coś :))
Udanego tygodnia wszystkim :*









edit: włączył mi się ostry tryb gdybania.. czyli czas iść na trening, wyładować się..